O Pławskich z Myszyńca.
Dodane przez zefir454 dnia Maj 07 2017 19:08:59
Jak wiemy, Pławscy mieszkali w różnych regionach naszego kraju. Jednym z takich regionów, gdzie osiedli był Myszyniec i jego okolice. Od mojego znajomego- Darka, otrzymałem kilka lat temu specyficzny prezent. Są to wspomnienia jego cioci spisane przez nią wiele lat temu na temat rodziny Pławskich z tamtych okolic.
Zapraszam do lektury!

Rodzina Siok.

Rodzina dość zamożna, ojciec zmarł wcześnie. Mieli trójkę dzieci.
Ewa. Jej mąż był stolarzem, nazwisko męża nie wiadomo ( nikt nie pamięta) . Ludzie mówili na niego „Ciesiółka”lub „Lis”. Mieli 2 córki: Helenę, urodzoną ok. 1900 r. i młodszą Rozynę. Obydwie córki zmarły na suchoty mając po 20 lat.
Ewa mieszkała z matką. Ta mając 100 lat spadła ze strychu, potłukła się, jeszcze z rok leżała i zmarła. Potem zmarła Ewa.
Brat- imię nieznane, ożenił się. Żona sparaliżowana na jeden bok, zmarła młodo. Ich córka Janka wyszła za mąż za Władka Kosika. Wyjechali do Francji, tam Janka zmarła. Zostały po niej dwie córki. Władek ożenił się we Francji z kobietą z Pełt ( koło Myszyńca). Druga córka brata- Marysia, zamieszkała w Serafinie, miała córkę tez Marysię. Obydwie zmarły prawdopodobnie na suchoty.
Anna Siok ( moja babcia) urodzona 2 czerwca 1877 roku.

Pławscy.

Rodzice zmarli wcześnie pozostawiając dwóch małych synków. Opiekę nad chłopcami przejął stryj.
Młodszego chłopca stryj wywiózł do lasu , tam go pozostawił i słuch o nim zaginął.
Dziadek ożenił się z Anną Siok, moją babcią. Był od niej trochę młodszy. Zmarł w 1949 lub 1950 roku, mógł mieć wtedy 65 lat, czyli urodził się około 1885 roku. Zmarł w Jerutach koło Szczytna. Tam mieszkali dziadkowie z moją mamą i rodzeństwem.

Z małżeństwa Anny i Marcina Pławskich przyszły na świat dzieci:
Władysław, urodzony 25 stycznia 1911 r.
Marianna, 25 stycznia 1913
Paulina, 19 czerwiec 1915
Bolesław, 1917
Helena, 1919
Stanisław, 1928.

W czasie I wojny światowej dziadkowie znajdowali się w okolicach Ostródy, tam urodziły się dzieci- Paulina, Bolesław, Helena. Dziadek pracował- był jakimś, jak gdyby brygadzistą, zarabiał bardzo dobrze, lecz rodzina żyła bardzo skromnie. Wszystkie pieniądze odkładano.
Władze pruskie żądały, aby dziadek podpisał poddaństwo niemieckie. Dziadek nie chciał i postanowił wracać z rodziną do Myszyńca.
Kupili dzieciom ubranie, obuwie, jedzenie na drogę, wzięli pieniądze ( było ich bardzo dużo) i wracali do Polski.
Poszli z babcią kupić coś do picia. Dzieci zostawili na stacji, polecając starszym pilnować młodszych. Ktoś zwabił dziadka i babcię i zamknął na kłódkę w jakiejś stodole. Babcia tak głośno krzyczała i rozpaczała, waliła pięściami w drzwi, że ktoś w końcu ich uwolnił. Gdy przyszli na stację, okazało się, że brak dziecka- Paulinki. Szukali koło stacji i w pociągach i w końcu znaleźli ją i zabrali jakimś ludziom, którzy ja zwabili.
Gdy dojechali do Myszyńca- klęska! Okazało się, że pieniądze, których zgromadzili bardzo dużo, nie są nic warte w Polsce. Znów wielka bieda. Pooddawali starsze dzieci na służbę. Jakoś urządzili się w Myszyńcu. Dziadek naprawiał obuwie, jednocześnie miał nadzór nad łaźnią miejską ( pracował jako stróż, palacz czy ktoś w tym rodzaju).
Zaczęło im się lepiej powodzić. Dzieci służyły u bogatych lub starsze najmowały się do pracy w majątkach ziemskich przeważnie w okolicach Ciechanowa i Przasnysza. Potem zaczęły zakładać swoje rodziny.

Władysław.
Mało zaradny, nieśmiały. Żona Stefania miała panieńską córkę Władzię. Nie chciał się żenić ze Stefanią, ale ona ciągle za nim chodziła, nie dawała mu spokoju. Była bardzo zaradna, energiczna.
Babcia poradziła mu, żeby się z nią ożenił. Będzie miał dobrze, bo ona wszystko załatwi. Mieli syna Wacława, który zmarł mają dwadzieścia kilka lat, nie wiadomo z jakiego powodu. Młodsza córka Zofia ( ur. 1938) mieszka gdzieś 12 km od Ornety. Rodzice tez z nią mieszkali, lecz już zmarli ( 1982, 1983 r.). Zofia ma chyba syna. Władysława mieszka w Białymstoku, ma chyba dwójkę dzieci.

Jabłonowscy.

Najstarsza córka Marysia była bardzo ładna. Wyszła za maż za Wacława Jabłonowskiego. Mieszkali w okolicach Ciechanowa- Rembowie. Po wojnie otrzymali 8 ha ziemi, gospodarzyli. Potem ziemię sprzedali i zaczęli pracować w PGR Rembówko. Potem przenieśli się do Zagrzewa koło Nidzicy, gdzie mieszkał brat, Stanisław Pławski ( u niego też przebywała babcia).
W 1965 r. przenieśli się do Łutynówka koło Olsztynka gdzie zmarli ( wujek około 1983 roku, ciocia 3 lata później).
Mieli czterech synów:
Stanisław, ur, 1937
Tadeusz, ur. 1940
Ryszard, ur. 1946
Jan, ur. 1951